11 lis 2016

Break Time....!!!

     Kochani!

      Przepraszam Was bardzo, ale niestety muszę zrezygnować z blogowania na jakiś dłuższy nieokreślony czas. Być może na zawsze? Nie wiem. Nie mam możliwości by się teraz tym zajmować.

    Pokrótce chodzi o to, że mój stary laptop się zepsuł jakiś czas przed moim wyjazdem. Później  z Polski otrzymałam nowy, z którym też aktualnie mam problemy i nie mam jak go na chwilę obecną naprawić. Mam wrażenie, że wszystko jest przeciwko mnie w tym temacie, ponieważ kiedy zaczęłam się starać nagle wszystko runęło ponownie. Jest mi bardzo przykro z tego powodu.

    Nie wiem, czy jeszcze tu wrócę, czy postanowię stworzyć nowe miejsce kiedy jeszcze będę mieć ku temu możliwość. Mimo wszystko nie zrezygnuję z instagrama oraz facebooka, który teraz będę prowadziła bardziej staranniej ze względu na to iż blog tymczasowo jest zawieszony. Mam nadzieję, że tam będę mogła Wam pokazać częściowo to co się u mnie dzieje.




    Mimo wszystko postaram się zrobić co w mojej mocy, by do tego wrócić. Będę też na bieżąco sprawdzać Wasze blogi w miarę możliwości:) Miłego weekendu :)

x O.


30 paź 2016

Babski temat: Haul zakupowy: po raz pierwszy


     Nie jestem osobą, która zazwyczaj robi masę zakupów. Stawiam raczej na to co w danym momencie jest mi potrzebne. Dlatego dzisiaj będzie nieco nietypowo, ponieważ post tego typu pojawia się tu po raz pierwszy. Mowa oczywiście o haulu zakupowym. Nie są to zdobycze z ostatniego tygodnia. Kupiłam to wszystko w przeciągu ostatnich trzech tygodni.
     Potrzebowałam się przygotować nieco do nauki, dlatego postawiłam na kilka kolorowych długopisów, zakreślaczy i kolorowych karteczek. Do zestawu dorzuciłam też nieduże kartki, które wykorzystam w formie fiszek. Ciekawostka: nie wiem dlaczego w Anglii tak ciężko zdobyć typowy zeszyst w kratkę. Wszystko jest albo czyste albo w linię. Nie mam bladego pojęcia dlaczego, ale trochę mnie to drażni. Udało mi się do tej pory zdobyć tylko jeden, ale nie zaprezentuję go tutaj.
Wszystkie poniżej zakupione rzeczy pochodzą ze sklepu WHSmith.
Do miasta mam zazwyczaj kawał drogi, więc jak już wybieram się do tego większego centrum to raczej spędzam tam prawie cały dzień. Wreszcie mogę nacieszyć się Primarkiem, który tak lubię i zawsze chciałam mieć go pod nosem. Najwięcej moich ciuchów od mojego przyjazdu pochodzi właśnie z tamtąd. Zaopatrzyłam się w cienki golf, który świetnie się sprawdza, choć wydaje mi się, że jest na niego już trochę za chłodno.

18 paź 2016

Zainspiruj się jesienią

    Charlie Putch - we don't talk anymore    

     Większości ludziom jesień kojarzy się z melancholią, depresyjnymi stanami i przygotowywaniem się do zimowania. Przesiadywanie w domu, wegetacją, wygrzewaniem się pod ciepłym kocem i lenieniem całymi dniami ( a to tylko rozgrzewka przed zimą). Na mnie jesień wpływa odwrotnie. Ta kolorowa, a jednocześnie szarawa pora roku motywuje mnie do zmian. Pobudza moją produktywność i wtedy właśnie najwięcej chcę zrobić. Być może to dlatego, że urodziłam się z początkiem września? Być może.
   
  W miejscowości, w której teraz jestem pierwszy jesienny liść znalazłam jeszcze w sierpniu i aż nie mogłam uwierzyć, że leży przed domem sam, na tej zielonej trawie taki samotny i pomarańczowy. Rozejrzałam się wokół, ale drzewa nadal przypominały pełne zieleni z paroma wyjątkami. No, ale ja już czułam powiew jesieni. Później przyszły chłodne wieczory, aż w końcu noce coraz zimniejsze, a liście na dobre już zaczęły swoją kolorową przemianę. I tańcząc z wiatrem spadały z drzew by poleżeć sobie na chodnikach i ubarwiać zieleń traw.

3 paź 2016

Ankieta dla czytelników

   Czas na zmiany. Postanowiłam, że blog przejdzie rewolucję. Jednak zanim to nastąpi postanowiłam w to Was zaangażować. Zrobiłam małą ankietę, dzieki której dowiem się więcej na temat tego co myślicie o moim blogu. Ankieta będzie tu leżała grzecznie przez dwa tygodnie. W tym czasie możecie wyrażać swoją opinie na temat tego bloga, jego wyglądu, nawet tytułu oraz braków lub tego co byście tu zostawili.


 

30 maj 2016

Lifestyle: Anglia, komedia - czyli co u mnie?

     Hey! Nie odzywalam sie tu od koszmarnie dlugiego czasu. Powod? Nie mam wlasnego laptopa ale to juz wiecie z poprzednich postow. Na telefonie pisze mi sie raczej bloga ciezko. Teraz korzystam z laptopa kolezanki. Od razu z gory przeprosze za brak polskich znakow, poniewaz klawiatura jest angielska. Wlasnie, to tez powod dla ktorego sie nie odzywalam. Obecnie przebywam w Anglii. Wyjechalam tu w poszukiwaniu pracy. Chcialam sporobowac i przekonac sie czy znajdzie sie tu dla mnie miejsce. Powoli sie stabilizuje. Jednak idzie to malymi kroczkami. Chyba nic wiecej nie mam do napisania. No moze zebede tu rzadziej bywac przez jakis nieokreslony czas. Jesli bedziecie ciekawi mozecie mnie znalezc jeszcze na FP i Instagramie. Linki podam nizej. Podsumowujac powiem jeszcze, ze zazdroszcze Wam pogody. Podczas kiedy Wy kapiecie sie juz nad jeziorami, ja tymczasem  nosze swetry i spodnie z dlugimi nogawkami:(

    Szybki przeglad ostatnich dni w Polsce.



 Jesli chcecie byc ze na na biezaca na samej gorze po lewej stronie bloga znajdziecie banery, ktore przeniosa Was na moj FP lub Instagram. Postaram sie byc tam troche czesciej, poki blog nie bedzie funkcjonowac prawidlowo. 

Mam do Was jeszcze jedna prosbe. Piszcie tytuly ciekawych filmów: komedii, komedii romantycznych, fantasy, zyciowek, ktore moglabym ogladac tutaj z kolezanka w wolnej chwili. Jestem ciekawa Waszych propozycji. Tymczasem zostawiam Was i ide ogarnac jeszcze pare spraw. Milego poniedzialku:)
    

7 maj 2016

"O biznesie w internecie..." - Q&A dla start-upowców

     Jednym z moich postanowień noworocznych było poszerzanie wiedzy na temat bloga i biznesu. Tak, rozwój osobisty i zdobywanie wiedzy - właśnie nad tym starałam się skupiać przez ostatnich kilka miesięcy. W tym celu już w zeszłym roku poczyniłam stosowne ku temu kroki. Zakupiłam pierwszą  lekturę o samorozwoju, o której możecie przeczytać klikając tutaj. Dodatkowo czytanie blogów branżowych traktujących o rozwoju w biznesie i w blogosferze. Kilka miesięcy temu natrafiłam też na ciekawą książkę. Jej forma jest dosyć prosta, bo można ją określić zbiorem Q&A, czyli tzw. pytań i odpowiedzi. Znalazłam ją w Auchanie po cenie promocyjnej. Jednak nie spojrzałam na datę wydania czyli 2012 rok. Tak, 4 lata różnicy, ale tematy wiąż na czasie. Choć pamiętajmy, że jeśli chodzi o biznes internetowy to warto kupować książki z bieżącym rocznikiem, ponieważ ten rynek zmienia się tak szybko, że mogą w nasze ręce trafić już nieaktualne dane i informacje.

"O biznesie w internecie - wszystko co chcielibyście wiedzieć, ale baliście się zapytać."

Jak już wspomniałam książka to zbiór pytań, które zadaje sobie każdy start-upowiec, który chce założyć biznes w internecie. To 240 stron przydatnych informacji dla przyszłych przedsiębiorców. Książka graficznie jest utrzymana w jednym stylu i po za odpowiedziami zawiera również szereg przydatnych informacji takich jak np. z jakich narzędzi korzystać, porównania poszczególnych opcji oraz tego, która z nich może być najlepsza ( oczywiście nie narzuca żadnej opcji, pozostawiając wybór przyszłemu start-upowcowi).
Lektura podzielona jest na kilka rozdziałów poruszających poszczególne działy prowadzenia biznesu: promocja, sprzedaż i obsługa klienta, płatności elektroniczne itp. Tak więc tym sposobem nawet jeśli ktoś już zaczął prowadzić biznes może tam znaleźć przydatne informacje, których do tej pory nie dostrzegał. Odpowiedzi na pytania, które sobie zadaje. 
 Warto sięgnąć po tą lekturę. Polecam szczególnie wszystkim przyszłym przedsiębiorcom. Ludziom, którzy planują założyć własny biznes w internecie i mają wiele wątpliwości bądź szukają pewnych rozwiązań.

28 kwi 2016

WOS: Kiedy wchodzisz do restauracji nie pytaj, czy...

     W gastronomii pracuję od kiedy skończyłam szkołę. Miałam okazję więc zapoznać się z dziwnymi pytaniami ze strony gości. Może więc na początek przytoczę definicje, z którą warto zapoznać się zanim wejdzie się do jakiejkolwiek restauracji, lokalu gastronomicznego czy fast foodu.

Według Wikipedii:

Restauracja – lokal gastronomiczny, w którym konsumpcja odbywa się przy stolikach, zwykle z obsługą kelnerską.

Dlatego tak uwielbiam kiedy goście wchodzą do restauracji i zadają następujące pytania:

"Dzień Dobry. Czy można tu coś zjeść?" - na co natychmiast mam ochotę odpowiedzieć, "Nie proszę Pana/Pani. U nas zamawia się jedzenie, żeby na nie patrzeć, a później za to patrzenie płacić."

Lub inny przykład, gdy drzwi są otwarte na szerz ( co wręcz powinno zachęcać i mówić samo za siebie niż odstraszać) i wtedy słyszysz coś takiego jak :

"Dzień Dobry. Otwarte? " - oczywiście w głowie układa się już " Nie proszę pana/pani, dzisiaj lokal jest otwarty tylko po to by się wywietrzył. Dla gości jest oczywiście nieczynne."

Czasem niektórzy zniecierpliwieni goście już ledwie po przekroczeniu progu lokalu wołają o kartę, co mniej więcej odbywa się tak.

"Dzień dobry. Można jakieś menu?" - a ja patrzę tak z uśmiechem na ustach i zapraszam ich by sobie usiedli, a ja podam im karty. Jednak w głowie oczywiście złożyłam sobie już zdanie stosowne do okazji, ale nie wypadające go wypowiedzieć, czyli " Nie proszę Pana. Zakładam, że już pan zna naszą kartę więc zaraz podejdę i przyjmę zamówienie. "

Są też tacy, którzy mimo pustki na sali i wszystkich stolików wolnych, szukają miejsca i pytają czy można usiąść.  - "Ależ oczywiście... że nie. Tam siedzą goście, schowani pod peleryną niewidką. Ale chyba mamy jeszcze jeden mały wolny stoliczek dla państwa:)".

Kilka ciekawych kwestii udało mi się też usłyszeć kiedy pracowałam w jednej z sieci fast food'owych w moim mieście. Było to mniej więcej:
-proszenie o ciepłego shake'a!
- o hamburgera/cheesburgera bez mięsa!
- lekko gazowaną wodę ( której nie mieliśmy w sprzedaży)
- czy sprzedajemy hot-dogi?( od razu odpowiem, że nie znajdziecie tego w Burger Kingu, McDonaldsie czy KFC)

Oczywiście z czasem do wszystkiego można się przyzwyczaić. Dlatego takie pytania stały się pewnego rodzaju standardem. Z ciekawych rzeczy uwielbiałam też kiedy nasi goście przekręcali nazwy kanapek czy niektórych napoi zimnych - bezcenne:) A wy? O co pytacie wchodząc do restauracji? Z jakimi przypadkami się zetknęliście?

18 kwi 2016

"Jak osiągnąć sukces..." - motywujące cytaty.

Ostatnim razem opublikowałam recenzję książki dotyczącej samorozwoju. Poradnika dla kobiet, które chcą wspinać się po szczeblach kariery i odnieść sukces. Jednak to nie wszystko co wyciągnęłam z tej książki. Dziś podrzucam Wam kilka ciekawych i motywujących cytatów, które wygrzebałam z tej lektury. Być może i Wam się przydadzą. Piszcie, czy któryś szczególnie do Was przemawia.



 "Nie wierz ślepo w to, co mówią inni.
Samodzielnie sprawdź co przynosi
 ci zadowolenie, jasność i spokój.
To twoja droga, która masz podążać " - Budda.


"Każda wielka nowa myśl napotykała opór.
Każdy przełomowy wynalazek był odrzucany." 
                                                                   Ayn Rand - amerykańska pisarka i filozof

"Bóg sprzyja wybrednym, bo wiedzą, czego chcą."
                                                  Maxine Kumin - poetka

"Życie kurczy się lub rozszerza w zależności od naszej odwagi."
                                                                                                       - Anais Nin 

"Pytanie, którego nigdy nie należy nie zadawać - Dlaczego ja?
Poznanie samej siebie przychodzi nie ze świata zewnętrznego, 
ale z wewnętrznego. "- autorka

"Nigdy nie zadawaj pytań, które kwestionują samą ciebie." - autorka


"(...) Spadanie pod żadnym względem nie stanowi porażki, 
ale odkrywanie wewnętrznego schronienia."
                                                                                         - Sogyal Rinpoche

"(...)zwątpienie jest jeszcze większym hamulcem rozwoju człowieka
 niż pożądanie i przywiązanie."
                                                                                - Sogyal Rinpoche


"Pochlebstwo jest bardziej barbarzyńskie niż nienawiść,
 ponieważ nienawiść koryguje błędy, które pochlebstwo ukrywa"
                                                                                            -  Gracian

"Ci którzy nie potrafią tworzyć, niszczą."

"To nie podlega dyskusji: kiedy jesteś nastawiona na szukanie czegoś konkretnego, 
będziesz widzieć to częściej." - autorka


"Ilość groźnych istot jest niezmienna, jak przestrzeń.
Nie da się ich pokonać.
Ale jeśli pokonasz gniewa, ujarzmisz wszystkich wrogów."
                                                                                     - Szantidewa - buddyjski mnich


"Osoby, które odbierają telefony za ważniaków, to najbardziej wpływowi ludzie na świecie. 
Po pierwsze, co oczywiste, ponieważ są uszami swoich szefów. 
Po drugie, gdyż sami mogą wyrosnąć na ważniaków" - autorka

Mam nadzieję, że powyższe cytaty będą dla Was przydatne. Być może wniosą coś w Wasze życie. Na koniec jeszcze jedna informacja dotycząca bloga. W ostatnim czasie mam problemy z komputerem. W moim życiu zajdzie też pewna spora zmiana i nie wiem jak to blogowanie będzie wyglądało przez najbliższy czas. Postaram się bywać tu chociaż raz czy dwa razy w miesiącu. Być może też zmienię koncepcję tej strony? Lub w ogóle przeniosę się na inny adres? Zobaczymy jeszcze. 
Dla tych, którzy chcą sprawdzać co u mnie zapraszam na mojego instagrama 


 https://www.instagram.com/imaginestufff/

28 mar 2016

" Jak odnieść sukces bez penisa..." czyli zawodowy poradnik dla kobiet według Karen Salmansohn cz. 1

 


Dzisiaj wpadam z recenzja książki, która na prawdę wpasowała się w moje poglądy i przekonania. Nawet pozwoliła mi szerzej spojrzeć na pewne sprawy i pokierować swoje myśli oraz zachowania ku lepszemu.
"Jak odnieść sukces bez penisa - sekrety i strategie dla ambitnych kobiet" - tytuł jest dość prowokujący. Szczerze mówiąc nieco bałam się zajrzeć do tej książki, acz z drugiej strony pomyślałam czy to nie coś co właśnie ma przyciągać? Tak! I przyciągnęło mnie.
Autorką książki jest Karen Salmansohn. To była konsultantka  ds. wizerunku w firmach takich jak L'Oreal czy MTV. Któregoś dnia postanowiła porzucić wysoko opłacane stanowisko w reklamie i poświęcić się swojej pasji czyli pisaniu. Czyż nie od tego zaczyna się droga ku spełnieniu marzeń?

Książka jest napisana z dozą humoru i przedstawia to do czego wszyscy tak na prawdę dążymy każdego dnia. Autorka podaje w niej przykłady wzięte z życia codziennego. Przyłapywałam się na tym, że ich nie dostrzegałam. Dopiero kiedy przeczytałam odpowiedni fragment, odnajdywałam jego odpowiednik w wydarzeniach z mojej przeszłości.

Zanim jednak przejdę dalej, muszę zwrócić uwagę na jeszcze jedną istotną rzecz. Książka w moim przekonaniu odnosi się głównie do kobiet pracujących w korporacjach. Właściwie to bardziej nawet do rzeczywistości amerykańskich korporacji niż polskich. Być może jestem w błędzie, ale mimo wszystko jednak jestem zdania, że bez względu na to jaką pracę wykonujemy czy to w korporacji czy w McDonaldzie, ta lektura zawiera szereg przydatnych informacji, które możemy przerzucić na nasze zawodowe życie.

Zabójca stereotypów
 
W moim domu rodzinnym lepiej zawodowo prowadziła się mama. To ona była głową rodziny. Jednak nigdy nie uważałam, że taki model musi być dalej utrwalany. Mimo to wychowana w duchu niezależności walczę ze stereotypem kobiety osadzonej w roli kury domowej. Nie wyobrażam sobie takiego życia. Autorka książki również pokazuje, że to w jakim kierunku idą kobiety pracujące zaczyna burzyć ten stereotyp.Właściwie to nie mam nic przeciwko kobiecie która zajmuje się domem i poświęca rodzinie - jeśli jest to jej marzeniem. Jednak mam nadzieję, że tak jak wielu super kobietom uda mi się kiedyś połączyć te dwa światy przy wsparciu kogoś, kto zrozumie i faktycznie będę mogła na tą osobę liczyć przy tym wyzwaniu ( tak, bo to już będzie prawdziwe wyzwanie).

Venus vs Mars
Nie od dziś wiadomo ( i z tym chyba każdy się zgodzi), że kobiety i mężczyźni mają zupełnie inne spojrzenie na sprawy zawodowe, życie rodzinne i inne aspekty. Wiemy o tym, ale czy to rozumiemy? Nie! Ile razy słyszy się, że "Was kobiety trudno jest zrozumieć". To samo zawsze powtarzam o mężczyznach: "Niby to my jesteśmy skomplikowane, ale oni to już w ogóle". I oto proszę mamy odpowiedź na wszystkie nasze bolączki i pytania bez odpowiedzi. Autorka książki bowiem odkrywa karty męskiego i kobiecego rozumowania ( nie tylko w sferze zawodowej). W ten sposób obnaża słabości i mocne strony obu płci. Idąc dalej tym szlakiem daje receptę na to, jak przekłuć nasze słabości w nasze mocne strony. Dodatkowo też podkreśla nasze najmocniejsze cechy, a mocne cechy mężczyzn pozwala wykorzystać jako ich słabości. Po za tym uczy nie lekceważyć męskich cech i rozumowania, kiedy możemy z tego wyciągnąć też coś dla siebie.

Think Positive 

Pozytywne nastawienie jest przydatne w każdej sferze życia codziennego. Dzięki spokojowi i równowadze nasze życie prywatne jak i zawodowe może wyglądać dużo lepiej niż dotychczas. Również osiągniecie spokoju ducha oraz kontrola nad naszymi emocjami jest tu bardzo przydatna. Karen dosyć często przytacza cytaty z książki Sun-Tzu "Sztuka Wojny" odnosząc się do panowania nad emocjami. Oferuje również takie rozwiązania jak medytacja czy joga.

     Często czytając tą książkę miałam wrażenie, że jest ona napisana piórem feministki, ale wertując kolejne strony zrozumiałam, że wcale tak nie jest. To lektura napisana przez silną, niezależną kobietę, która po prostu wzięła stery życia w swoje ręce. Doświadczenia jakie zdobyła wspinając się po szczeblach kariery korporacyjnej postanowiła przekazać kobietom z całego świata. Dzieląc się z nimi swoimi spostrzeżeniami, wyjaśniając pewne kwestie i dając realny obraz pewnym sprawom.
     Ta książka to narzędzie dla każdej kobiety, która w życiu chce osiągnąć coś więcej i zostać przy tym kobietom. Bez zbędnych wyrzeczeń i bez poddawania się swoim słabościom. Na koniec pozwolę sobie jeszcze zacytować fragment piosenki Beyonce:

"Who run the world? Girls!"

7 mar 2016

Inspiracje: must have

  Hej. Ostatnio trochę przystopowałam z blogiem, ale już wracam. Dzisiaj będzie nieco luźno. Jak widzicie po tytule dziś pojawi się mały must have. Tego typu post był już tu wcześniej raz i cieszył się sporym pozytywnym odbiorem. Dlatego uznałam, że chociaż raz do roku mogę tu coś takiego opublikować. Poprzedni post możecie zobaczyć TUTAJ, a poniżej nowy zbiór inspiracji.

Rozwojowy niezbędnik - Książka Sophie Amorusso to konieczność jeśli interesujesz się rozwojem osobistym i chciałabyś mieć w przyszłości założyć własną firmę. Jak mówi tytuł "#Szefowa..." to książka skierowana głównie do kobiet. Ale kto wie, może panowie też znaleźli by w tej lekturze coś dla siebie? Kupię, sprawdzę i dam znać.

Termiczny kubek - obecnie nie wiem gdzie zapodziałam mój stary, który tak lubiłam. Co prawda nie był typowo termiczny, ale muszę pomyśleć na zakupem nowego. Bardzo lubię pić kawę z nietypowych kubków, więc musiał się on znaleźć na mojej liście.

Drewniana tacka - kiedyś zastanawiałam się po co to ludziom. Do ozdoby? Fajnie wygląda? Ha! Sama odkryłam dla niego inne i pożyteczne zastosowanie. Dlatego już od jakiegoś czasu rozglądam się za taką, która odpowiadałaby mi swoim krojem i kolorem.

Manekin krawiecki - Od bardzo długiego czasu próbuję zebrać się za szycie. Już wtedy marzyłam i rozglądałam się za krawieckim manekinem. Teraz postanowiłam na poważnie już zdecydować się na jego zakup no i oczywiście co za tym idzie poważnie podejść do maszyny do szycia.

Pogromca kołtunów, czyli Tangler Teezer. Podobno ta mała szczotka świetnie rozczesuje włosy, a w moim przypadku na prawdę by się przydała. Mam z reguły cienkie i dość rzadkie włosy, które szybko się kołtunią. Ich częste rozczesywanie sprawia, że co dnia ubywa mi ich trochę. Tak więc myślę, że to maleństwo świetnie by się tu sprawdziło.

Zanim przejdę do końca tego posta chcę jeszcze napisać kilka słów na temat tego typu list MUST HAVE. Czy one na prawdę się przydają? Czy tylko je tworzymy i tak na prawdę wzdychamy do tych rzeczy? Nie wiem jak jest u innych, ale mi udaje się zrealizować moje zakupowe plany ( choć jakieś wielkie nie są). Dla przykładu opublikuję tu poprzednią listę z zakupionymi rzeczami:


Tak jak więc widzicie, większość z tych rzeczy udało mi się zakupić.teraz czas na zrealizowanie celów z aktualnej listy:).

17 lut 2016

Motywacja - Recenzja: JOY - walka o marzenia!

     Hej. To już ponad połowa miesiąca. Czy Wam też czas tak szybko mija? Nim się obejrzymy minie już połowa roku i zapytanie kiedy weźmiemy się za postanowienia noworoczne? No właśnie, jak Wam idzie praca nad postanowieniami? Mnie wprost otaczają hasła "nie jem słodyczy" , "Odchudzam się" - bla bla bla... Przepraszam, ale denerwuje mnie, że ktoś za cel stawia sobie odchudzanie, bo odchudzanie to nie tylko zrzucenie kilku kilogramów. Żeby to utrzymać trzeba zmienić tryb życia: nawyki żywieniowe, wziąć się za ćwiczenia i aktywny tryb życia. Można jeść z tym, że w ograniczonych ilościach. Ale nie o tym dzisiaj. Tak właściwie to przyszłam tu, żeby Was trochę podbudować i zmotywować do działania. A zrobię to zachęcając Was do obejrzenia jednego z najlepszych motywatorów 2016 roku.

Joy Mangano (Jennifer Lawrence) to rozwódka samotnie wychowująca córkę. W jej życie wkracza chaos. Zajmuje się nieporadną matka, która wiecznie ogląda tą samą telenowelę. Okazuje się, że pod swój dach musi przyjąć ponownie ojca, który nie ma się gdzie podziać. Daje mu miejsce w piwnicy, gdzie będzie mieszkał z jej byłym mężem. Relacja obu panów przypomina trochę tą z Toma i Jerry'ego. Z byłym mężem rozstała się dwa lata temu, ale wciąż pozwala mu u siebie mieszkać. Ciężko idzie jej utrzymanie rodziny z własnej pensji, a biznes, który prowadzi ojciec też kiepsko idzie. Na głowie po za utrzymaniem domu ma też kredyty, które spłaca.
     
       Po powrocie z pracy, kiedy to zasypia, ma sen który zmienia zupełnie jej spojrzenie na rzeczywistość i przenosi na chwilę w czasy jej dzieciństwa - kiedy to pełna ambicji marzyła, że będzie tworzyć dla ludzi rzeczy, które odmienią ich codzienność. Wtedy to podejmuje decyzje odmieniające jej życie. Prosi męża by się wyniósł, a od córki bierze kredki i rysuje projekt, na którym w późniejszym czasie zarobi krocie. Jednak jej droga do sukcesu jest wyboista i pełna przeszkód.

     Film jest swoistego rodzaju historią o American Dream. Jednak nie ukazuje ona jedynie pozytywów dążenia do marzeń. Można powiedzieć, że upadki bohaterki równoważą się ze wzlotami na tej drodze. W krytycznych momentach można też dostrzec realne problemy wielu z nas takie jak spłacanie kredytu, czy kredytu hipotecznego co wiąże się z walką o przetrwanie do pierwszego.

    Produkcja ta jest dla mnie szczególnie wyjątkowa. Porusza ona bowiem tematy, z którymi sama miałam okazję się zmierzyć, a nawet dalej mierzę. Chyba nikogo nie zaskoczy, że marzycielka w osobie bohaterki filmu to postać, z którą się chwilowo utożsamiam. Oczywiście moje problemy podług tego co ona przechodziła są niczym. I tu dochodzimy do sedna filmu. Przede wszystkim przekaz odczytuję pozytywnie. Nie ważne co się dzieje, warto walczyć o marzenia. A jeśli nie to chociaż spróbować. Lepsze to niż żałowanie po dziesięciu latach i gdybanie "a co by było..." .

Więc jeśli jeszcze nie wzięliście się za dążenie do noworocznych postanowień, ani za spełnianie swoich marzeń, to na zachętę obejrzyjcie ten film. Zobaczycie jak bardzo zmieni on Wasz stosunek do spełniania swoich celów.

9 lut 2016

podsumowanie miesiąca - styczeń

    Odnawianie, nabywanie, poznawanie - w tych trzech słowach mogłabym podsumować styczeń. Nie obfitował on w jakieś mega wielkie wydarzenia, ale obfitował jeśli chodzi o moje doświadczenia życiowe.

Kręcenie teledysku - moja nowa praca daje mi sporo możliwości i ciekawych wyzwań oraz zajrzenie do świata, którego wcześniej nie miałabym szansy poznać. Dzięki temu miałam okazję być obserwatorem profesjonalnego kręcenia teledysku w miejscu mojej pracy. Teledysk był kręcony przez Anetę Figiel do jej nowego singla. Nie znam jeszcze szczegółów premiery teledysku, ale jestem ciekawa końcowych efektów, bo z tego co tu widziałam wszystko efektownie wyglądało. Makijażyści, statyści, artyści i cała ekipa filmowa. To na prawdę fajne doświadczenie.

Bloguję pełną parą - mówiłam, że nie robię sobie postanowień noworocznych. Ta tradycja trwa już drugi rok z rzędu. Jednak stawiam sobie stopniowe cele i muszę się pochwalić, że przez okrągły miesiąc regularnie tu bywam co tydzień! No ten post jest wyjątkiem, ale staram się publikować posty chociaż raz w tygodniu ( maksymalnie co półtora). Jednak to nie wszystko co robię w sprawie bloga. Wspominałam już w podsumowaniu grudniowym, że biorę udział w akcji 100 dni z blogiem zaaranżowanym przez Paulinę Prymułę. W związku z tą akcją przeprowadziłam korektę 162 postów ( czyli wszystkich od początku istnienia bloga). A to tylko jedna z wielu rzeczy, które tu planuję zmienić! Obserwujcie zmiany:).
Zdobywanie nowych zleceń - jestem wdzięczna, że wszem i wobec chwalę się uwielbieniem do języka polskiego i pisaniem. Mało tego, żę poprawiam pisownię, gramatykę oraz interpunkcję moim znajomym na każdym kroku. Dzięki temu mam szansę zrobić coś więcej w tym kierunku. Zdobywam pierwsze zlecenia z pisania wypracowań. Ostatnio też otrzymałam bardzo ciekawe zapytanie z dobrym zleceniem, jednak nieprzygotowana straciłam tą szansę. Tu jednak skłaniam się ku konsekwencjom podjęcia decyzji o dodatkowej pracy. Te przypadki nauczyły mnie paru rzeczy, o których gdzieś tam po drodze zapomniałam. O tym co robić zanim zacznie się ogłaszać z ofertą wykonania jakiejś pracy napiszę jeszcze jeden artykuł, który podsumuje to czego do tej pory się nauczyłam.

Powyższe ma się też w odniesieniu do mojej biżuteryjnej przygody. Na tym polu też zdobyłam ostatnio kilka ciekawych zleceń. Dodatkowo skończyłam parę zaległych projektów. Na pewno jeszcze pokażę co nieco na instagramie oraz fp Imagine Stuff. Śledźcie z uwagą.

Plany i znajomości - Wcześniej wspomniana korekta postów pozwoliła mi zaobserwować też pewną rzecz. Mianowicie mój rok 2012 był na prawdę intensywny. Koncerty, nagrywanie muzyki, wyjazdy, książki czyli na prawdę sporo się u mnie działo i ze wszystkich innych lat to właśnie wtedy bywałam tu najwięcej. Później w moje życie wdarła się dorosłość, rutyna, praca, zmartwienia, brak pieniędzy, brak czasu na pasje i przyjemności. Postanowiłam w związku z tym zrobić coś by ten 2016 rok był na prawdę szczególny. Chociaż w małym ułamku. Już mam w planach kilka rzeczy, które chcę zrealizować. Tamten rok to też czas głębokich refleksji i dużo pisania o swoich uczuciach. Teraz trochę inaczej obchodzę się z tym co czuję. Nie wylewam tutaj żadnych metaforycznych wynurzeń dla waszego domysłu. To pokazuje jak bardzo zmienił się tok mojego myślenia przez te trzy lata ( bo przecież 2016 dopiero się zaczyna).

Dodatkowo też postanowiłam nie tracić kontaktów z ludźmi, z którymi na prawdę dobrze się dogadywałam, a takich mam obok siebie garstkę. To ważne, żeby pielęgnować wartościowe znajomości, które potrafią przetrwać próbę czasu. Zwłaszcza jeśli to ludzie, z którymi macie wspólny język i zainteresowania.

     Jak Wam minął styczeń? 

27 sty 2016

#DDOB TAG - dowiedz się o mnie więcej

Witajcie! Dzisiaj postanowiłam wziąć udział w DDOB TAG'u. Zabawa została stworzona przez ambasadorki tego portalu, ale może zanim przejdę do tag'u napiszę po krótce o co chodzi z DDOB.

Otóż Daily Dose Of Beauty - DDOB ( tłum. dzienna dawka piękna) to portal, który powstał na potrzeby rozjaśnienia szarości dnia codziennego. Znajdziecie na nim inspirację, porady, motywację na każdy dzień. Portal zrzesza blogerów oraz vlogerów jak ich czytelników i widzów. Znajdziecie tam dużo ciekawych blogów i artykułów. Osobiście jestem u nich zarejestrowana od końca zeszłego roku ( od grudnia) i muszę powiedzieć, że zdecydowanie więcej ludzi zagląda na mojego bloga. Może napisze o tym portalu jeszcze oddzielny post.

DDOB TAG -  został stworzony przez sześć ambasadorek portalu. Jest to siedemnaście pytań, na które może odpowiedzieć, każdy kto jest użytkownikiem DDOB. Postanowiłam podjąć się wyzwania. Dzięki temu możecie się dowiedzieć o mnie trochę więcej. Zapraszam do lektury.


Czym jest dla Ciebie piękno?
Piękno każdego z nas opiera się jak dla mnie na naszej osobowości i jej unikalności.

Jakim obrazkiem/zdjęciem/aforyzmem wyraziłbyś/wyraziłabyś swój dzisiejszy humor?
Don't let little things break your happiness.

Jaki jest Twój sposób na udany poranek?
Zaczynam od odsłonięcia rolet w każdym pomieszczeniu, później herbata i dobre, pożywne śniadanie. Oczywiście zazwyczaj oglądam je przy DDTVN. Później przechodzę do kawy i dobrej muzyki. 

Robisz makijaż codziennie?
Prawie. Wyjątkami są dni kiedy nie muszę nigdzie wyjść. Wtedy albo się nie maluję, albo robię tylko kreskę kredką na dolnej powiece. 

Jak jest Twoja ulubiona marka kosmetyczna?
Nie posiadam.

Z czego składa się Twoja kosmetyczka?
Tusze do rzęs, eyelinery, cienie do powiek, kredki do oczu, kremy do rąk, olejki arganowe, gumki do włosów, perfumy, lakiery i odżywki do paznokci.

Gdzie najczęściej szukasz inspiracji?
Na blogach, na facebooku, na WeHeartIt bądź Zszywce.

Jakie 3 rzeczy chciałbyś/chciałabyś zmienić na świecie?
Wyeliminować biedę i nienawiść oraz zwalczyć choroby śmiertelne: rak, hiv itp.

Jaką cechę charakteru w sobie lubisz, a jaką chciałbyś/chciałabyś w sobie zmienić? 
Lubię to, że jak się na coś uprę to nie ma zmiłuj. Jednak nie nawiedzę tego, że jestem taka złośliwa. 

Jaki jest najlepszy sposób na to, aby czuć się dobrze w własnym ciele i zaakceptować swój wygląd?
Uśmiechać się często do odbicia w lustrze i mówić, że jest się super. Po za tym nie słuchać kiedy ludzie mówią, że jesteś gruba, brzydka - wszyscy jesteśmy piękni, a ideały nie istnieją!

Gdybyś miał/a możliwość cofnięcia czasu lub zobaczenia przyszłości to zdecydowałbyś się użyć którejś z tych opcji?
Nie! Wszystko co się wydarzyło ukształtowało to jaka jestem i gdzie się znajduję teraz. A to co będzie jesteśmy w stanie sobie obrać sami. Ja wiem gdzie będę:)

Jakimi trzema słowami opisałbyś/opisałabyś swoje życie?
Użyję tylko dwóch: ciągła zmienna

Skąd pomysł na założenie bloga?
Zawsze pasjonowało mnie pisanie. Zaczęło się od pisania fanstory na temat mojego ulubionego niegdyś zespołu. Z czasem zaczęłam pisać własne opowiadania fantasy. Później połączyłam to z zamiłowanie do dziennikarstwa, aż w kocu szereg moich pasji wylądował na jednej stronie - TUTAJ!

Jak wiele czasu poświęcasz swojemu blogowi?
To zależy jakim dysponuję. Staram się jak najwięcej,a le nie zawsze wychodzi to w praktyce jak zaplanuje.

Co lub kto daje ci największego kopa i motywację do prowadzenia bloga?
Ludzie, którzy tu wchodzą i czytają. Ale to nie wszystko, bo czytają  to na tyle by odnieść się z tym w komentarzach. No i to kiedy ktoś docenia to co piszę - to bardzo budujące. Dodatkowo też ludzie, którzy dzielą się z innymi tym co robią i odnieśli niesamowity sukces w życiu. Lubię podglądać takie osoby. 

Co jest/było twoim największym sukcesem w blogowaniu?
Jeszcze jako takiego nie odniosłam. 

Która z ambasadorek DDOB jest Twoją ulubioną?
Zdecydowanie Julia Janulewicz i Olciiak.

Mam nadzieję, że dowiedzieliście się czegoś więcej dzięki temu Tagowi. Wiem, że parę blogerek też wzięło  udział w zabawie. Piszcie, jeśli wy też udzieliłyście odpowiedzi. Chętnie je przeczytam. Miłego dnia. 

21 sty 2016

Mieszkam na swoim - spytaj rodziców CZEMU?

     
     Jest 3:42 kiedy zbieram się z pisaniem tego posta. Długo się zastanawiałam nad tym, o czym do Was napisać. Tak, staram się wytrwać w systematyczności na blogu i choć minął równy tydzień,  mi wydaje się, że to wieki od ostatniego posta. Piszę tak późno bo jestem w pracy na nocnej zmianie, ale kiedy będziecie to czytać, będzie pewnie już za oknem widno. Dobra, to teraz kto spośród moich czytelników jest na swoim? Niech poruszy ta kwestię w komentarzu, bo właśnie o tym dzisiaj będzie pisane.

Wynajmuję mieszkanie od pół roku, ale to moje drugie podejście. Zdarza mi się jednak spędzać jedną noc u rodziców raz na jakiś czas. Jednak to tylko ze względu na fakt, iż od nich mam bliżej do centrum, a tam często muszę hurtem pozałatwiać kilka rzeczy w jeden wolny dzień. I podczas ostatniego takiego noclegu uświadomiłam sobie jak cudownie jest mieszkać czasem samemu. Oto kilka powodów dla których warto iść na swoje.


"ALE MASZ SYF W POKOJU" - Tak, uwielbiałam kiedy mama z rana wchodziła mi do pokoju ( najczęściej jeszcze zanim zdążyłam się obudzić) i skamlała jaki to mam bałagan w pokoju. Mianowicie: ubrania na krześle (kto tak nie robi?), sterty zeszytów i innych na biurku byle jak - byle gdzie, kurz ( no co ja też pracuje), jeden kubek na parapecie po herbacie ( brat potrafił chomikować trzy tygodniami). Nie daj Boże zobaczą talerz po wczorajszej kolacji, to już w ogóle się przeżegnają!

" NIE MA ŁAŻENIA O TEJ PORZE" - Nie wiem jak u Was, ale ja po 23 to już raczej musiałam na palcach chodzić po domu( głównie dlatego, że pokój rodziców był przejściowym). Wyjątki tylko gdy kończyłam pracę o 24!

" GAŚ TO ŚWIATŁO, JUŻ!" - Ci, którzy jeszcze chodzą do szkoły znają na pewno ten problem. No bo przecież jutro szkoła,wyspać się trzeba, a to taka późna godzina i te de. Nie ma oglądania filmów do późna, a już o siedzeniu przy komputerze, graniu w gry, czytaniu książek i takie tam to już nawet nie wspomnę. - Mamusiu i tak się nie wysypiałam do szkoły nawet jak kładłam się o tej 23( a rzadko się tak kładłam):).

"TO NIE TAM LEŻAŁO" - Jasne, że nie. Było tylko ustawione trzy centymetry dalej po prawej stronie, ale czy to jakaś różnica? Dla rodziców ( zwłaszcza matek) chyba tak. Przy każdorazowych porządkach w moich kuchennych szafkach wszystko jest ustawione w innym miejscu. Wiadomo tylko, że te rzeczy są w tej, a te w tamtej szafce. No w rodzinnym domu przyprawy musiały być ustawione zawsze w ten sam sposób i w to samo miejsce :)

"ŚCISZ TROCHĘ TĄ MUZYKĘ/ TELEWIZOR" - ale jak to? Mam zły humor, muszę puścić coś na głos dla rozładowania napięcia. Mało tego jestem przygłucha, więc to co Wam drodzy rodzice wydaje się być głośne, dla mnie jest na minimum:)

" NIE WAL TAK TYMI NOGAMI" - Ponoć głośno chodzę i szuram kapciami, więc okej. Proszę o opłacenie mi kursu lewitacji dla waszego i mojego spokoju.

" NIE LEJ TYLE WODY" - Kto to zna? Myjecie sobie naczynia, chcecie być dobrymi dziećmi, a  tu nagle źle bo za dużo wody i nie szanujemy tego, że ktoś płaci te KOLOSALNE rachunki. Ey rozumiem wszystko, ale może lepiej jak napluje na ten talerz i przetrę?

      Tak się zastanawiam, czy bycie upierdliwym rodzicem to jest jakąś regułą, zasadą, którą nabywamy w dniu kiedy posiądziemy pierwsze dziecko? Czyli ja też tak będę mogła kiedy będę miała syna? Tylko czy chcę? Chyba nie bardzo. Takich rzeczy jest więcej i wiem, że u Was też się podobne działy/dzieją. Z perspektywy lat teraz się z tego śmieje. Jednak wiem, że dobrze być na swoim.  Sprzątam dom kiedy mam wolne, a nie kiedy ktoś mi karze to zrobić. Kładę się spać późnymi godzinami i do późna oglądam tv, gram w gry, czytam - i nikt nie mówi żebym wyłączyła. Szuram sobie nogami po podłodze i nikt mi nic nie mówi. Po prostu błogi spokój.
   
      Ale powiem Wam, że mieszkanie z rodzicami miewa też swoje plusy. Chociażby to, że wielokrotnie rano miewałam już gotowe śniadanie. Kanapki do szkoły też czekały cierpliwie na mnie. Obiad był zawsze w lodówce. No i teraz jak jestem chora nikt nie zrobi mi takiego pysznego kogla mogla, a o mistrzowskich naleśnikach taty nawet nie wspominam, bo oślinię klawiaturę:). Jestem ciekawa co Was uwierało w  rodzinnym domu - piszcie w komentarzach!

13 sty 2016

Wiedza o społeczeństwie - Gdzie się podziali ?

     Jakiś czas temu w ramach poszerzenia horyzontów zawodowych byłam na meczu naszej miejscowej drużyny koszykarskiej. Szczerze powiedziawszy nie jestem fanką tego sportu, choć oglądanie takiego meczu na żywo to na prawdę coś fajnego. Tak przy okazji powiem, że wszystko na żywo jest lepsze: muzyka, kabaret, występy taneczne - po prostu warto czasem zainwestować w żywą rozrywkę.

     Jednak nie o tym dzisiaj chciałam. Tak więc byłam na meczu, oczywiście nie sama. Towarzyszyło mi dwóch kolegów z pracy, którzy mają większe obycie w temacie. Mało tego wieloletnie doświadczenie w branży barmańskiej co zaowocowało wieloma znajomościami i ich rozpoznawalnością. Na meczu ubrana w uniform z pracy stałam między dwójką panów, do których co róż podchodziło wiele osobistości z wyższej półki. Tak pełno panów w garniturach, którzy obejmują ważne stanowiska. Prezesi i prezeski, trenerzy i sponsorzy. Wszyscy eleganccy jak na człowieka z pozycją przystało. Wśród nich jeden pan w dresach, który był bodajże drugim trenerem naszej drużyny. Oczywiście zauważył jednego z moich towarzyszy i od razu pokierował się w naszą - bardzo istotne słowo - stronę. Jednak po chwili zauważył, że stoję tuż obok niego i zamiast w pierwszej kolejności przywitać się z nim, jak na dżentelmena przystało przywitał się ze mną.
   
Pewnie większość z Was nie wie do czego dążę? Otóż do tego, że żaden z tych ważnych prezesów, którzy byli wokoło, którzy podchodzili by się przywitać z moimi kolegami w większości nie bardzo zwracali uwagi na to, że jakaś tam kelnerka stoi razem z nimi. Mało tego większość nawet nie odezwała się słowem póki z grzeczności przed "ważnymi głowami" ( trzeba to ująć w cudzysłowie) nie powiedział nawet dzień dobry!  I wśród tych wszystkich czarnych i granatowych garniturów znalazł się jeden gentlemen w dresie, który potrafił zachować prawdziwą klasę. Zrobić wrażenie na zwykłej kelnerce, ale jednak kobiecie. 

   
Archetypem jest model rycerza na białym koniu. Żadna z nas pewnie już dawno nie marzy o takim mężczyźnie. Jednak zauważyłam, że panowie młodsi czy też starsi zupełnie zapominają o szacunku do kobiety ( a niekiedy o szacunku ogółem to już nie wspomnę!). Nie wiem czy to kwestia wychowania, otoczenia czy indywidualnych przekonań, ale to straszne. Tak proste gesty jak przywitanie się najpierw z kobietą, a dopiero później ze znajomym, otwieranie drzwi  i ustępowanie paniom pierwszeństwa to na prawdę gesty niewielkie, ale mają wielkie znaczenie. Myślę, że żadna z nas nie wymaga by nasi mężczyźni codziennie robili nam śniadania do łóżka, kupowali choć jedną różne na dzień (o bukietach nie wspominam)  i traktowali nas jak księżniczki. Chodzi już tylko o te tak proste rzeczy, gesty, które swoją tradycją sięgają niemal zamierzchłych już czasów. Małe przyjemności od czasu do czasu oczywiście też są mile widziane, ale kultura obowiązuje raczej na porządku dziennym. Cóż nie będę się wypierała, że kobieta dbać o swojego mężczyznę powinna ;).

"Wiem, Mała wiem, że świat cierpi na brak mężczyzn, szczególnie tych którzy są cokolwiek warci, wiem. Ale wierz mi dziecinko, jest na tym świecie kilku porządnych gości. Oni istnieją.(...)" - Mr G

     A moje pytanie brzmi, gdzie takie unikaty można znaleźć?

4 sty 2016

Podsumowanie - grudzień 2015

   
      Witajcie! Jak się czujecie w nowym roku? Macie już przed sobą kalendarze, które puste czekają tylko na ich wypełnienie datami i zadaniami? Jak minęła Wam zabawa sylwestrowa? Mniemam, że w szampańskim nastroju i w dobrym towarzystwie. Tymczasem u mnie pojawiło się już podsumowanie całego roku, ale jeszcze nie podsumowanie grudnia. O dziwo to postanowiłam wrzucić dopiero po nowym roku. Dlaczego? Przyjrzyjcie się datom, zawsze robię to na początku kolejnego miesiąca. Także ruszamy :)

  •      Od 7 grudnia biorę udział w akcji 100 dni z blogiem, zorganizowaną przez blogerkę Paulinę Pamułę - autorkę strony www.paulinapamula.pl . Zachęcam Was do zapoznania się ze szczegółami akcji, które możecie sprawdzić TUTAJ. Również do wzięcia udziału, ponieważ taka grupowa akcja na prawdę motywuję do działania. Mało tego organizatorka akcji daje nam możliwość publicznego odhaczania dni pracy z blogiem i spisywania swoich efektów. Dodatkowo mamy też podgląd do postępów innych uczestników. Polubcie także fp blogowy Pauliny. 
  • Grudzień nie obył się bez pośpiechu i zakupów. Nie wpadałam w  prezentowy szał, po prostu wiedziałam, że muszę zrobić zakupy w określonym terminie, bo przecież  w innym razie później nie będzie kiedy tego zrobić. Także maraton zakupowy zaliczony.
  • Święta spędziłam jak co roku u rodziców. Nie zabrakło dobrego jedzenia i choć w małym gronie to oczywiście w rodzinnej atmosferze. Poniżej zdjęcia prezentów, które otrzymałam. Kosmetyki opiszę w oddzielnym poście, ponieważ muszę się z Wami podzielić ich recenzją.

















  • Innym wydarzeniem (o którym już parokrotnie wspominałam) są chrzciny i moje stanie się matką chrzestną. Uroczystość odbyła się 25 grudnia, czyli w pierwszy dzień świąt. Przed samymi chrzcinami nabiegałam się też po kościołach, co ogółem jest jak na mnie dziwne. Jednak trzeba było załatwić te wszystkie formalności. Ogółem nie jestem zwolenniczką niedzielnych mszy.
( po prawej)Najsłodsze słonko na świecie;D 

  •   Postanowiłam upiększyć swoją tablicę korkowa i trochę ja uzupełnić. W tym celu zawiesiłam na niej lampki i nadałam jej świątecznego klimatu. A jakoś w połowie grudnia wywołałam dwa zdjęcia, które pięknie wkomponowały się w resztę i wypełniły puste miejsca.
  • Jak wspominałam na początku grudnia ( możecie zobaczyć tutaj) - w ten świąteczny czas fajnie jest obejrzeć Harry'ego Potte'ra. Obiecałam sobie przed świętami zaliczyć całą serię i udało się. To mi zrekompensowało nieobejrzanej tradycyjnie już dla mnie "Krainy Lodu".
     O sylwestrze co wspominać nie mam, ponieważ nie miałam go za bardzo. Niemniej jednak odbije sobie to pewnie jeszcze. Tak jak widzicie, mój grudzień nie obfitował w jakieś szczególne wydarzenia. Jednak odczułam go tuż przed świętami, ponieważ pogoń za zakupami i załatwianiem spraw formalnych na prawdę dała mi się odczuć ( a nie wszędzie mam rzut beretem od domu). Piszcie jak spędziliście grudzień i co ciekawego się u Was wydarzyło.